Enzym z jezior wulkanicznych może niszczyć wadliwe priony

Enzym z jezior wulkanicznych może niszczyć wadliwe priony

Enzym izolowany z jezior wulkanicznych, który niszczy zmutowane priony wywołujące chorobę "szalonych" krów, może być stosowany do dezynfekcji narzędzi chirurgicznych - donieśli naukowcy z Wielkiej Brytanii.

"Enzym, który izolujemy z jeziorek wulkanicznych, jest niszczącą białka proteazą, aktywną w wysokich temperaturach, tj. między 60 a 80 st. C i w silnie alkalicznym środowisku - pH od 12 do 14" - tłumaczy prowadzący badania Phil Luton z brytyjskiego Centrum Mikrobiologii Stosowanej i Badań Mikrobiologicznych (Centre for Applied Microbiology and Research) w Porton Down.

Jak dodaje badacz, enzym, w optymalnych dla siebie warunkach, potrzebuje mniej niż 1 godzinę by zniszczyć priony.

Zmienione wadliwie priony, które wywołują gąbczaste zwyrodnienie mózgu u ludzi (nowy wariant choroby Creutzfeldta-Jakoba - nvCJD) i zwierząt (BSE, "scrapie" i inne) są białkami trudnymi do zniszczenia.

Standardowe procedury dezynfekcji narzędzi chirurgicznych (jak używanie detergentów) i ich sterylizacji (m.in. naświetlanie promieniami UV i stosowanie przegrzanej pary wodnej) okazały się być za mało skuteczne w niszczeniu prionów.

W 1990 roku brytyjskie Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie, że narzędzia chirurgiczne, które stosowano u pacjentów podejrzewanych o nvCJD, powinny być poddane kwarantannie, tzn. nie powinny być stosowane aż do momentu potwierdzenia diagnozy lub wykluczenia choroby.

Ale ponieważ stale nie wiadomo, ile osób w Wielkiej Brytanii i innych krajach jest zarażonych nowym wariantem CJD (choroba może "wykluwać" się latami), istnieje stale teoretyczne niebezpieczeństwo zarażenia innego pacjenta w czasie operacji chirurgicznej z użyciem źle oczyszczonych narzędzi.

Zespół Lutona przetestował liczną grupę różnych enzymów rozkładających białka zanim wybrał najbardziej skuteczny.

Okazał się nim być genetycznie zmodyfikowany wariant, termostabilnego, naturalnie występującego w jeziorach wulkanicznych enzymu z grupy proteaz. Produkuje go firma biotechnologiczna Genencor.

Jego działanie polega na niszczeniu wiązań chemicznych między aminokwasami w białkach prionowych.

"Wstępne testy na efektywność enzymu są bardzo obiecujące. Aby to potwierdzić musimy jednak przeprowadzić dalsze testy" - komentuje brytyjski ekspert w dziedzinie badań nad prionami, John Stephenson.

Jak przyznaje badacz, naukowcy nie potrafią na razie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego priony są tak odporne na zniszczenie. Na przykład jedna ze standardowych metod dezynfekcji, mianowicie przemywanie formaldehydem, w zasadzie stabilizuje cząsteczki prionów.

Zdaniem autorów, najsilniejsze ryzyko zarażenia prionami istnieje w czasie operacji mózgu lub oka, a także operacji usuwania migdałków. W tkankach tych organów lokalizują się bowiem priony. Badanie wycinka migdałków jest obecnie jedyną metodą badania obecności prionów u żyjących pacjentów. Wyniki wskazują, że występują one licznie w migdałkach osób z nvCJD.

Według danych epidemiologicznych od 1990 roku w Wielkiej Brytanii zmarły z powodu nvCJD 132 osoby. Naukowcy nie potrafią ocenić, ile jeszcze ofiar pochłonie ta choroba. Spekulują jednak, że ich liczba może dojść nawet do kilkunastu tysięcy. Obecnie brak testu, który wykrywałby zakażenie chorobotwórczymi prionami u osób żyjących.

 

Londyn(PAP/Reuters) - Palenie tytoniu zabiło w 2000 roku około 5 mln ludzi na całym świecie. Niebezpiecznie wzrasta liczba palących w krajach rozwijających się - wynika z opublikowanego w piątek raportu opracowanego wspólnie przez amerykańskich i australijskich naukowców.

 

75 proc. ofiar nałogu to mężczyźni. Ich odsetek wśród palących jest szczególnie wysoki w krajach rozwijających się, gdzie żyje 930 mln z 1,1 mld palaczy, i sięga aż 84 proc - napisali naukowcy ze Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Harvarda w Bostonie i australijskiego Uniwersytetu Queensland.

Najczęstszą przyczyną zgonów związanych z paleniem są choroby serca i płuc - wynika z raportu.

"Liczba zgonów spowodowanych paleniem będzie znacznie wzrastać, szczególnie w krajach rozwijających się, chyba że rządy tych krajów uruchomią programy antynikotynowe" - powiedział kierownik projektu prof. Majid Ezzati z Harvardu.

Na wzrost liczby palących w krajach rozwijających się ma znaczny wpływ polityka wielkich koncernów tytoniowych, liczących na trwałe zyski w związku ze wzrastającą populacją.

www.penisa.pl www.leczenie-grzybicy.pl www.candida-albicans.org